Strona główna

/

Hobby

/

Tutaj jesteś

Czy czytanie książek może być hobby?

Czy czytanie książek może być hobby?

Hobby

Chodzisz z myślą, że chciałbyś więcej czytać, ale nie wiesz, czy książki mogą stać się Twoim prawdziwym hobby? Z tego tekstu dowiesz się, kiedy czytanie książek jest tylko codzienną rutyną, a kiedy zmienia się w pasję. Poznasz też kilka sposobów, jak realnie wpleść lekturę w życie tak, by nie przegrała ze śmieciową rozrywką.

Czy czytanie książek naprawdę może być hobby?

Wielu ludzi odpowiada odruchowo: moje hobby to “spacery” i “czytanie książek”. Brzmi to dobrze, ale gdy zajrzeć głębiej, często kryje się za tym jedna powieść w wakacje albo kilka rozdziałów przed snem raz na dwa tygodnie. Trudno wtedy mówić o hobby, raczej o sporadycznym kontakcie z literaturą, który niewiele zmienia w codzienności.

Hobby to coś więcej niż przypadkowa aktywność, która wydarza się od czasu do czasu. To świadomie wybrana dziedzina, w którą inwestujesz swój czas i uwagę. Gdy czytanie staje się nawykiem, wokół którego zaczynasz organizować fragment dnia, wybierasz konkretne tytuły, rozwijasz się w wybranych obszarach i czujesz, że daje Ci to radość oraz spokój, wtedy faktycznie zamienia się w hobby.

Co odróżnia hobby od zwykłego “lubienia książek”?

Można lubić książki tak, jak lubi się dobrą kawę w hotelu na wakacjach. To przyjemne, ale nie wpływa za bardzo na to, jak wygląda tydzień. Hobby działa inaczej. Wkracza do kalendarza, zmienia to, jak planujesz popołudnia, jakie rozmowy prowadzisz i gdzie uciekasz myślami, kiedy masz godzinę tylko dla siebie.

Czytanie jako hobby ma zwykle kilka cech: pojawia się regularność, wybór ulubionych gatunków, autorów, celów czytelniczych. Zaczynasz śledzić premiery, polecasz innym tytuły, kupujesz lub wypożyczasz kolejne książki w sposób przemyślany. Towarzyszą temu emocje, ciekawość i poczucie, że robisz coś tylko dla siebie. Gdy lektura znika na dwa miesiące i nawet tego nie zauważasz, jest to raczej incydentalna rozrywka, a nie prawdziwe hobby.

Jak często trzeba czytać, żeby mówić o hobby?

Nie istnieje jedna liczba stron, która decyduje o tym, czy jesteś “czytelnikiem hobbystą”. Warto jednak zauważyć różnicę między jedną przypadkową książką na kwartał a nawykiem codziennej lub prawie codziennej lektury. Hobby zaczyna się tam, gdzie pojawia się powtarzalność i zaangażowanie, a nie pojedyncze zrywy.

Ciekawym pomysłem jest spojrzenie na czytanie przez pryzmat krótkiego eksperymentu. Zamiast obiecywać sobie “w tym roku przeczytam 30 książek”, możesz postawić na najbliższe siedem dni: czytaj przez 7 dni po 15 minut dziennie. Takie proste wyzwanie odsłania, czy lektura daje Ci radość, czy traktujesz ją jak zadanie do odhaczenia. Jeśli po tygodniu wracasz z przyjemnością do książki, to dobry znak, że na Twoich oczach rodzi się hobby.

Jak czytanie wpisuje się w pięć kategorii hobby?

Sergio, współtwórca podcastu “Tengo un plan”, zaproponował ciekawy model pięciu hobby, które warto mieć w życiu. Według niego każde z nas potrzebuje zajęć, które podtrzymują kreatywność, dbają o formę, budują mentalność, generują dochód oraz dają spokój. Książki potrafią wpisać się w większość tych ról, ale nie zawsze w ten sam sposób.

Dla jednej osoby czytanie to głównie odpoczynek i wyciszenie. Dla innej – paliwo do rozwoju kariery lub źródło pomysłów twórczych. Może też być częścią pracy, co bywa niebezpieczne, bo wtedy łatwo pomylić zawodowe obowiązki z wolnym czasem i wmówić sobie, że robi się coś “dla przyjemności”, chociaż w głowie nadal siedzą projekty, wyniki i cele.

Czytanie a kreatywność

Wiele osób szuka hobby, które “podtrzymuje kreatywność”. Książki świetnie spełniają tę funkcję, szczególnie te, które wyrywają z codziennej bańki. To mogą być reportaże, biografie, powieści z zupełnie innych kultur albo literatura faktu o tematach, które pozornie nic wspólnego z Tobą nie mają. Taka lektura dokłada kolejne cegiełki do Twojej wyobraźni i sposobu myślenia.

Im bardziej różnorodne są Twoje lektury, tym więcej zaskakujących skojarzeń zaczyna pojawiać się w pracy, w rozmowach, w planowaniu przyszłych projektów. Wystarczy przypomnieć listy Pliniusza Młodszego, rzymskiego prawnika z I wieku n.e., który opisywał swoje refleksje o marnowaniu czasu i ucieczkach do nadmorskiego Laurentum. To właśnie kontakt z taką starożytną literaturą potrafi wywołać w Twojej głowie nowe pytania o własne życie tu i teraz.

Książki jako budowanie mentalności

Druga kategoria Sergio to hobby, które buduje mentalność. Tutaj czytanie książek sprawdza się szczególnie dobrze. Filozofia stoicka, psychologia, biografie ludzi, którzy mierzyli się z przeciwnościami, eseje o pracy, produktowości, relacjach – to wszystko kształtuje sposób, w jaki patrzysz na świat i na siebie. Każda taka książka jest cichą rozmową z autorem, który przeprowadza Cię przez swoje doświadczenia.

Pliniusz w swoim liście do przyjaciela pisał, że w mieście dzień mijał mu na ceremoniach, spotkaniach i sądach, po czym wieczorem miał wrażenie, że “był zajęty niczym”. Dopiero gdy wyjeżdżał do Laurentum, miał czas na czytanie i pisanie. Wtedy zyskiwał czystość myślenia i widział wyraźnie, ile dni zmarnował na błahe sprawy. Trudno o bardziej współczesną refleksję, choć powstała prawie dwa tysiące lat temu.

Czytanie dla spokoju

Jedno z pięciu hobby ma dawać spokój. Dla wielu osób książki są właśnie takim bezpiecznym miejscem. Gdy wieczorem odłożysz telefon, zamkniesz laptop i sięgniesz po dobrą powieść albo eseje, Twój układ nerwowy wyraźnie zwalnia. Znika poczucie, że “jeszcze coś muszę”, bo wejście w świat lektury jest zgodą na chwilowe wyłączenie się z pędzącego dnia.

Czytanie przypomina wtedy to, co Pliniusz nazywał “odejściem od bezużytecznych zajęć miasta”. Nie chodzi o ucieczkę przed życiem, tylko odsunięcie od siebie migających powiadomień, małych zadań i niekończących się rozmów o niczym. W tym sensie książki mogą być Twoim prywatnym Laurentum – miejscem, w którym nic Cię nie rozprasza, a jedynym partnerem dyskusji staje się autor.

Dlaczego ciągle “nie masz czasu” na czytanie?

Na poziomie deklaracji wielu z nas chce czytać więcej. Mamy listy tytułów, półki pełne nieotwartych książek, wishlisty w księgarniach internetowych. A mimo to wieczorem łatwiej sięga się po telefon niż po powieść czy reportaż. To nie kwestia braku czasu, tylko tego, co zjada go szybciej i ciszej, niż jesteśmy gotowi przyznać.

Gdy autor wykonał wyrywkowy audyt własnego dnia, zauważył, że problem nie leży w braku godzin, lecz w tym, co dzieje się pomiędzy obowiązkami. Okazało się, że przyczyną braku hobby – w tym czytania – jest kilka powtarzających się zjawisk. Warto przyjrzeć im się z bliska, bo mechanizmy są podobne dla większości ludzi pracujących umysłowo.

Śmieciowa rozrywka

Największym wrogiem książek nie jest trudna literatura, ale śmieciowa rozrywka. Tak jak w jedzeniu – jeden chips zwykle kończy się całą paczką – tak w używaniu telefonu jedna szybka wizyta na YouTubie zmienia się w 40 minut przypadkowych filmów, a krótkie sprawdzenie Twittera w kilkanaście minut bezproduktywnego scrollowania.

Śmieciowa rozrywka daje natychmiastowy zastrzyk bodźców, ale nie zostawia po sobie prawie nic, poza zmęczeniem. Po takiej sesji trudno sięgnąć po książkę, bo mózg jest już przebodźcowany, a jednak wciąż nie czuje “najedzenia” treścią. To dlatego książki wydają się wtedy zbyt wymagające. Nie dlatego, że faktycznie są trudne, ale dlatego, że Twój czas i uwaga zostały już zjedzone przez coś, co nie wnosi wartości.

“Lepiej nie mieć żadnego zajęcia, niż być zajętym niczym” – pisał Pliniusz. W epoce mediów społecznościowych brzmi to jeszcze mocniej.

Prawo Parkinsona i praca bez końca

Drugi powód brzmi na pozór szlachetnie: “mam za dużo pracy i nie mam kiedy czytać”. Jednak Prawo Parkinsona mówi jasno – praca rozciąga się tak, by wypełnić dostępny czas. Gdy wpiszesz w kalendarz 4 godziny na napisanie tekstu, zajmie Ci właśnie tyle. Kiedy dasz sobie 14 godzin, nagle okaże się, że też “było co robić”.

Jeśli nie zaplanujesz czasu na lekturę równie twardo jak spotkania czy projekty, zawsze przegra z zadaniami zawodowymi. Dlatego część osób, która naprawdę zaczyna traktować czytanie jako hobby, wpisuje w kalendarz krótkie, nieprzekraczalne bloki, np. 20 minut rano lub 30 minut wieczorem. To wymusza szybszą pracę, skracanie niepotrzebnych zadań i jasne granice między tym, co zawodowe, a tym, co “dla siebie”.

Nudne podejście do lektury

Kolejną przeszkodą jest przekonanie, że hobby ma być “pożyteczne”. W efekcie ludzie często wybierają książki przypadkowe albo takie, które “wypada znać”. Zmuszają się do lektury tematów, które ich nie obchodzą, a potem dochodzą do wniosku, że czytanie po prostu ich męczy. To trochę jak z talerzem mdłej owsianki – formalnie zdrowy, ale nikt nie czeka na niego z entuzjazmem.

Jeśli po całym dniu pracy masz siąść do książki, musi to być tytuł, który naprawdę Cię wciąga. Może to być dobry kryminał, biografia muzyka, historia starożytnego Rzymu albo współczesna psychologia. Ważne, byś czuł ciekawość. Gdy wchodzisz do księgarni lub biblioteki, warto zadawać sobie proste pytanie: “co bym czytał z przyjemnością przez dwie godziny, gdybym miał wolny wieczór?”. Odpowiedź często nie ma nic wspólnego z pozycjami “do CV”.

Jak zamienić czytanie w prawdziwe hobby?

Pytanie nie brzmi “czy czytanie książek może być hobby?”, tylko “co zrobić, by nim się stało?”. Potrzebujesz kilku elementów: realistycznego planu, jasnych zasad, odcięcia się od śmieciowych bodźców i wyboru takich treści, które Cię autentycznie ciągną. Do tego warto dodać odrobinę eksperymentowania, bo nie każde podejście zadziała od razu.

Dobry start daje wspomniany już model “tylko jeden tydzień”. Skupiasz się na najbliższych siedmiu dniach, a nie na całym roku. Stawiasz sobie prosty cel: np. 15 minut czytania dziennie. Po tygodniu widzisz, jak realne jest wpasowanie książek w Twoje życie, gdzie pojawiają się przeszkody i jakie wymówki wracają najczęściej.

Twój osobisty plan na siedem dni

Krótki eksperyment siedmiodniowy pomaga przejść z marzeń do praktyki. Żeby nie skończyło się na ogólnym postanowieniu typu “będę więcej czytać”, warto ustalić kilka konkretnych kroków. Mogą one wyglądać tak:

  • wybierasz jedną książkę, która Cię naprawdę ciekawi,
  • zaznaczasz w kalendarzu konkretną porę dnia na lekturę,
  • odkładasz telefon poza zasięg ręki na czas czytania,
  • od razu ustalasz minimalny czas, np. 15–20 minut.

Ten tydzień nie ma być testem siły woli, tylko sprawdzeniem, jak czujesz się z książką jako stałym elementem dnia. Czasem wystarczy kilka wieczorów, by zauważyć, że po lekturze śpisz spokojniej i inaczej patrzysz na miniony dzień. Jeśli tak się stanie, łatwiej będzie przesuwać ten nawyk dalej, na kolejne tygodnie.

Jak odciąć śmieciową rozrywkę, żeby zrobić miejsce na książki?

Nie przybędzie Ci godzin w dobie. Jedyne realne źródło czasu na czytanie to odcięcie części śmieciowej rozrywki. Zamiast próbować z dnia na dzień “przestać używać telefonu”, lepiej wprowadzić jedną czy dwie proste zasady. Ich zadaniem jest zwolnienie właśnie tych rozproszonych minut, które dziś rozlewają się między social mediami a krótkimi filmami.

Dobrym początkiem może być określenie jednego “okna przewijania” w ciągu dnia i przeniesienie wszystkich innych odruchów sięgania po ekran na książkę. Taki konkretny plan można opisać kilkoma prostymi warunkami:

  1. nie korzystasz z social mediów na łóżku – tam jest miejsce na sen i książki,
  2. ustalasz maksymalnie jeden blok 20–30 minut dziennie na przeglądanie sieci,
  3. gdy automat sięga po telefon “z nudów”, przekierowujesz rękę na leżącą obok książkę,
  4. po tygodniu oceniasz, ile realnie czasu odzyskałeś.

Taki eksperyment pokazuje czarno na białym, że godziny na lekturę istniały zawsze. Były tylko rozproszone na dziesiątki drobnych wejść w aplikacje, które nie zostawiały po sobie żadnej trwałej wartości. Książki wypełniają tę samą przestrzeń, ale robią to w sposób, który daje satysfakcję i poczucie sensownie spędzonego dnia.

Czytanie, praca i pieniądze – gdzie przebiega granica?

Czy nauka z książek zawodowych może być hobby? Dla wielu osób tak właśnie wyglądała droga – najpierw czytały o finansach czy ekonomii, bo to je ciekawiło, a potem ten obszar stał się ich pracą. Problem rodzi się wtedy, gdy zaczynasz czytać wyłącznie o tym, co przydaje się w karierze. To już nie hobby, tylko dodatkowe nadgodziny, które przemycasz pod płaszczykiem “samorozwoju”.

W pewnym momencie możesz obudzić się w świecie, w którym masz wiele do powiedzenia o trendach rynkowych, ale bardzo mało o literaturze, historii, sztuce czy sporcie. Dlatego warto jasno postawić granicę: część książek czytam po to, by zarabiać lepiej, a część tylko dla siebie, bez oczekiwania jakiegokolwiek zwrotu finansowego. Jedne i drugie są potrzebne, ale pełnią różne funkcje.

Hobby dla bogatych czy dla tych, którzy mają czas?

Czasem można usłyszeć wymówkę: “prawdziwe hobby jest dla bogatych, ja nie mam na to środków”. W rzeczywistości wiele najbardziej wartościowych aktywności – w tym czytanie – wymaga głównie uwagi, nie pieniędzy. Dostęp do bibliotek, tanich wydań, używanych książek czy ebooków sprawia, że bariera finansowa jest dziś niższa niż kiedykolwiek.

Prawdziwym luksusem staje się możliwość poświęcenia książkom regularnego fragmentu dnia. Nie sztuką jest pracować całymi tygodniami i kupować drogie gadżety, których nie ma kiedy używać. O wiele większą sztuką jest tak ułożyć obowiązki, by wieczorem móc spokojnie spędzić pół godziny z dobrą lekturą, bez poczucia winy i bez nerwowego zerknięcia w telefon. To właśnie ten czas – nie koszt okładki – decyduje, czy czytanie książek staje się Twoim hobby.

Redakcja parkikrajobrazowewarmiimazur.pl

Kochamy ruch, sport i podróże! Poznaj z nami najlepsze kierunki dla poszukiwaczy przygód, najciekawsze dyscypliny sportowe oraz najfajniejsze pomysły na rozwój hobby i pasji!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?